niedziela, 6 października 2013

ROZDZIAŁ 6

  Hej ;* Na początku chciałabym Was bardzo przeprosić za spóźnienie. Rozdział miał być tydzień , jest dopiero dzisiaj. No cóż, nie mogłam się wyrobić.. Jeszcze raz bardzo przepraszam.
 I jeszcze jedna sprawa. Bardzo gorąco dziękuję za przeszło 1000 komentarzy! Nawet nie wyobrażacie sobie, jaka jestem szczęśliwa;))
Chciałabym jeszcze raz gorąco podziękować mockingjayonfire, która nominowała mnie do Libebster Blog Award 2 :) I właśnie jej chciałabym zadedykować ten rozdział :D
Do następnej notki;3
I niech los zawsze Wam sprzyja!
Amy <3

                      CZYTASZ = KOMENTUJESZ
_____________________________________________________________

- Chyba żartujesz?-krzyknęłam z przerażeniem
  Przede mną leżał wisiał mój kostium na ceremonię otwarcie igrzysk- bezkształtna sukienka i jakiś przedmiot wyglądający jak dysk, a wszystko w błyszczących, srebrnych cekinach.
 - Nie, oczywiście, że nie! Będziecie prezentować się wspaniale! Publiczność oszaleje ,gdy was zobaczy- przekonywała mnie Layla, moja stylistka.
  Ona również, podobnie jak Stella, wyglądała jak choinka. Zgodnie z najnowszym "trendem" miała turkusową skórę i bardzo długie doklejone rzęsy. Jej włosy "zdobiła" jaskrawo-czerwona peruka, a w okolicach ucha zauważyłam małego żółtego ptaka. To z pewnością tatuaż. One również były bardzo popularne wśród mieszkańców Kapitolu. Kobieta ubrana była w fikuśną, czarną spódnice do połowy ud, przykrótki, różowy sweterek i niebieskie szpilki jeszcze wyższe niż miała Stella.  Nie wiedziałam jak można było chodzić w czymś takim, ale niestety będę musiała się prędko nauczyć, bo  mój strój składał się miedzy innymi z butów na obcasie.
 - Nie sądzę- burknęłam, niechętnie wkładając kostium. Po chwili do pomieszczenia, weszły, a raczej wbiegły dwie kobiety i mężczyzna. Od razu podbiegli do Layli i pocałowali ją siarczyście w oba policzki. Po chwili stylistka wyszła, a oni wreszcie mnie zauważyli.
 - Witaj Amy. Nazywam się Ivette- przedstawiła się pierwsza kobieta -To Revee- wskazała na drugą- I Carlise- mężczyzna wesoło pomachał ręką.
 - Jesteśmy twoją ekipą przygotowawczą- dodała piskliwie Revee, przyglądając mi się uważnie.
 - Super-odparłam bez entuzjazmu.
- No to bierzmy się do roboty, bo nie skończymy do następnej soboty! Przemieńmy tą szaradę w dziewczynę słodką jak marmoladę.- zaśpiewał Carlise, a ja spojrzałam na niego jak na psychopatę, ale nic nie powiedziałam. "Widocznie przez ten Kapitol, pomieszało mu się w głowie"- pomyślałam, tłumacząc jego dziwne zachowanie.
 Ekipa przygotowawcza posadziła mnie na wielkim fotelu.
- Poczekaj Amy. Zaraz przyjdziemy- powiedziała Ivette i wyszła, a za nią Revee i Carlise. W oddali słyszałam śpiew mężczyzny. Nie minęła minuta, a wrócili uzbrojeni w nożyczki, przeogromną torbę z kosmetykami i masę lakierów do paznokci. Revee odwróciła fotel ku zwierciadłu i  zaczęła swą pracę, a w jej ślady poszli pozostali członkowie ekipy.
  Gdy obserwowałam w odbiciu lustra ich poczynania, zainteresowało mnie ich skupienie. Wydawał mi się ,że przy swoich ulubionych czynnościach byli innymi ludźmi. Przyjrzałam się im uważniej.
    Ivette była niską i pulchną kobietą, o kręconych, wściekle niebieskich włosach i ostrych rysach twarzy. Ubrana była w za długą jaskrawo-pomarańczową tunikę, bufiastą kamizelkę z włochatymi pomponami i obcisłe, czarne legginsy mieniące się cekinami. Wyglądały nieładnie, opinając grube nogi makijażystki. Na stopy, kobieta nałożyła krwiście-czerwone sandałki.
     Carlise wyglądał jak męska wersja Stelli. Cały jego ubiór składał się z błyszczących się i mieniących wszystkimi kolorami cekinów i koralików. Z długich, zielonych włosów zrobił kitkę.
      Revee wydała mi się najsympatyczniejsza. Była wysoką i szczupłą 20-latką. Miała długie, czerwone włosy i  niebieskie jak dno oceanu oczy- wyglądały naturalnie, w przeciwieństwie do fioletowych tęczówek Carlise'a albo pomarańczowych Ivette. Kobieta ubrana była w fioletową sukienkę ze złotym paskiem i skórzane mokasyny. Wyglądałaby całkiem normalnie, gdyby nie jej 10-centymetrowe, zielone paznokcie. Nie wiedziałam jak sobie z nimi radzi- w końcu była fryzjerką.

 

                                               ***

-Gotowe- oznajmiła po jakimś czasie Ivette. Przyjrzałam się nowej mnie w lustrze. Moja cera była teraz gładka i piękna. Zielone oczy zostały podkreślone czarną kredką, a rzęsy pogrubione. Na policzkach widniał delikatnie różowy puder. Rude włosy miałam lekko skrócone i podkręcone, a całość została zwinięta w luźny koczek. Musiałam przyznać, że wyglądałam całkiem ładnie. Oczywiście nie licząc stroju, bo on był całkowitą porażką.
 - Bardzo wam dziękuję- powiedziałam z trochę naciąganym uśmiechem. Wyglądali na zachwyconych swoją robotą.
- Wstrętna brzydota stała się cudem ze złota- zaświergotał Carlise- Z ohydnej paskudy...
- Nie przesadzaj, była i jest naprawdę urodziwa i  bez tych makijaży i fryzur- przerwała mi Dinah, która właśnie weszła do pokoju. Podeszła do mnie i wyciągnęła za rękę z sali.- Amy, pospiesz się, bo nie zdążymy na ceremonię otwarcia- powiedziała- A tak na marginesie, fajny strój- dodała z przekąsem, zerkając na mnie.
 Zaśmiałam się.
- Tak wiem. Wyglądam strasznie. Ta Layla to jakaś kretynka.
- I w tym muszę się z tobą zgodzić- mentorka puściał do mnie oczko, chichocąc.
   Dinah naprawdę wydawała się fajną, ale gdy tylko przypomniałam sobie o tym, że ma dawać nam rady, jak przeżyć na arenie, od razu zrobiło mi się słabo. Igrzyska Głodowe. Walka. Śmierć. Powoli osuwałam się na podłogę, zamykając oczy i oddychając głęboko.
 - Amy, Amy, coś ci jest?- krzyknęła Dinah przestraszona. Pobiegła szybko do kuchni, a gdy wróciła w dłoni i trzymała szklankę wody. Podała mi ją, a ja stopniowo zaczęłam sączyć napój.
 - Nie, wszystko porządku.  Zrobiła mi się tylko trochę słabo- powiedziałam cicho- Ale jeżeli pozwolisz chciałabym tu jeszcze chwilę posiedzieć- dodałam.
 -Jasne-mruknęła Dinah, siadając obok mnie. Milczałyśmy. Myślałam o tym, jak bardzo nienawidzę Kapitolu. On uśmierca niewinne dzieci. Zmusza nas do walki na śmierć i życie. Dumałam o Louise i Daive'ie. Już nigdy nie zobaczą starszej siostry. Ciekawe co teraz robią? Mam tylko nadzieję, że nie głodują. W końcu nauczyłam Louise zdobywać pożywienie i całe szczęście.
- Amy, ja też tego nie chcę-odezwała się Dinah. Zerknęłam na nią. W jej oczach malował się żywy ból i bezradność.- Ja też nienawidzę Kapitolu. To potwory. Nienawidzę Głodowych Igrzysk. Nienawidzę Snowa. Zmuszają biedne dzieci do rzeź, a rodziców do postradania zmysłów. Oni sami też zabijają. A nawet jeżeli przetrwasz, twoje życie już nigdy nie będzie jak dawniej- z jej błękitnych oczu popłynęły łzy. Nie mogłam znieść tego widoku. Nie mogłam znieść jej płaczu. A to wszystko przez te stwory z Kapitolu. Moje oczy również się zaszkliły, a w następnej chwili spłynęły łzy wielkości groszku. Łzy bezradności. Nie myśląc o niczym, przytuliłam mocno Dinah'ę . Odwzajemniła uścisk, a potem pogłaskała mnie delikatnie po głowie, tak samo jak robił mój ojciec. Gdy tylko o nim pomyślałam, duże krople popłynęły jeszcze mocniej.
  Po chwili szlochałam już w najlepsze, wtulona w Dinah'ę. Mentorka, która wycierała oczy i nos, pocieszała mnie i głaskała po ręce.
   Po kwadransie na korytarz wbiegła na wysokich szpilkach, rozhisteryzowana Stella, a za nią spokojny Logan, z kpiącym uśmiechem na twarzy. Był ubrany w dokładnie ten samy strój co ja, tylko w męskim odpowiedniku. Gdy tylko zobaczył mnie łkającą, na jego buzię wpełza niekłamana troska.
 - Amy, co ci jest? Dlaczego płaczesz?- zapytał podbiegając do mnie.
 Prędko wytarłam ostatnie już łzy i zmusiłam się do uśmiechu.
- Ja...- zaczęłam, jednak Dinah mi przerwała.
 - Och, nic się nie stało! Po prostu mała tak denerwuje się przed ceremonią, że nie wytrzymały jej nerwy. Logan nadal wyglądał na nieprzekonanego.
 - Wszystko w porządku- zapewniłam go.
- Skoro wszystko dobrze- powiedziała cicho Stella- to chciałabym przypomnieć- mówiła coraz głośniej- że jesteśmy już spóźnieni- te słowa już wykrzyczała, a my poderwaliśmy się jak poparzeni i pobiegliśmy do stajni, gdzie czekały na nas już rydwany zaprzężone w piękne i duże konie.
   Oczywiście Stella jak zawsze wyolbrzymiała- do początku został jeszcze dobry kwadrans. Postanowiła w tym czasie przyjrzeć się innym trybutom, którzy czekali już na start.
    Dziewczyna z Jedynki była bardzo ładną, zielonooką blondynką. Jej partner z dyskryktu był wysokim szatynem. Oboje wyglądali dość groźnie. To w końcu to zawodowcy.
      Para z Dwójki sprawiała wrażenie, jakby już była na arenie, gotowi na zabijanie. Dziewczyna miała czarne włosy do ramion i zielone oczy. Nie wyglądała na silną, lecz jestem pewna, że mimo pozorów ,świetna z niej wojowniczka. Chłopak zaś posiadał blond czuprynę i wyjątkowo kpiący uśmiech. Był też bardzo umięśniony. Nie było się co dziwić. Trybuci z Jedynki, Dwójki i Czwórki od dziecka szkolą się w specjalnych salach i uczą się posługiwać różnymi rodzajami broni.
     Dzieciaki z Trójki były rodzeństwem. Wyglądali na potwornie przerażonych i smutnych. Zrobiło mi się ich okropnie żal.  Przypominali mi Louise i Daive'a, lecz z pewnością, byli być starsi. Musieli mieć przynajmniej 12 lat, inaczej nie mogliby wziąć udziału w Igrzyskach.
     Dziewczyna z Czwartego Dyskryktu  była blondynką średniego wzrostu, a chłopak niskim brunetem. Nie powiem. Nie wyglądali na zawodowców.
     Trybuci z Szóstki, Siódemki i Ósemki nie wyróżniali się niczym, ani szczególną urodą, ani budową ciała. Po prostu byli kolejnymi nastolatkami na rzeź.
     Dopiero trybut z Dziewiątki zwrócił moją uwagę. Był on wysokim i szczupłym brunetem, z gęstymi brwiami i brązowymi oczami. Był całkiem przystojny, ale nie to mnie w nim zainteresowała, tylko szeroki uśmiech na twarzy. Nie wiem jak można było się tak szczerzyć w takich chwilach. Przypisałam mu miano psychopaty.  Jego partnerką z dyskryktu była bardzo niska i szczupła dziewczynka z zapadniętymi policzkach o podkrążonymi oczami. Wydała mi się chora, jednak mogło być  to skutkiem braku snu i jedzenia.  Widziałam jak się wtedy wyglądało, bo już parę razy byłam w takim stanie.
    Reprezentantami z Dziesiątki były 16-letnie bliźniaki. Byli zupełnie identyczni. Jasne, słomiane włosy, zielone oczy, ostre rysy twarzy. Wyglądali na sympatycznych, ale pozory często mylą. Na arenie jako sprzymierzeńcy mogliby wbić mi nóż w plecy.
     Z Jedenastki był wielki, ciemnoskóry chłopak o groźnym wzroku i mała, również czarna dziewczynka. Miała brązowe i burzę czarnych loczków na głowie. Wyglądała na naprawdę przerażoną. Jej też zrobiło mi się żal, tak samo jak tych z Trójki. Byli małymi dziećmi idącymi na pewną śmierć. Nie mogłam się z tym pogodzić. Jak to możliwe, że istniej ktoś taki jak Snow? Jak to możliwe by był tak okrutny? "Nienawidzę Cię" krzyczałam w duchu. "Kiedyś pożałujesz!"
     Powróciłam do lustrowania trybutów. Dwunastka najbardziej mnie zadziwiła. Zazwyczaj z ich dyskryktu występowały małe i chuderlawe dzieci. Tym razem, prezentowała się tam całkiem ciekawa para. Chłopak miał blond włosy i błękitne oczy. Był dobrej budowy ciała, idealnej do podnoszenia ciężarów. Wydawał się jednak zagubiony. Dziewczyna zaś tryskała buntem. Było to widać już z daleka. Jej zacięta mina mówiła wszystko. Była wysoka i chorobliwie chuda. W końcu nie ma się co dziwić- Dwunasty Dyskrykt jest jeszcze biedniejszy niż Piątka. Nagle poczuła na sobie mój wzrok i odwróciła się w moją stronę. Napotkałam jej szare oczy. Mimo buntowniczej postawy, w nich gościł w nich smutek i przygnębienie. Niespodziewanie dziewczyna uśmiechnęła się do mnie. Zdziwiona odwzajemniłam ten miły gest. Potem znów wbiła wzrok w swoje czarne buty.
- Trybuci! Proszę ustawić się na rydwany- po hali rozległ się chłodny, kobiecy głos. Wskoczyłam, więc na pojazd, a zaraz po mnie Logan. Gdy stał tak obok mnie, czułam od niego bijące ciepło. Dziwne, ale chyba czułam się przy nim bezpieczna. Było to całkowicie absurdalne, zważając na to, że jeszcze niedawno ten chłopak był moim głównym prześladowcą.
     Nagle nasz rydwan gwałtownie ruszył, a my zobaczyliście ogromną salę, a na niej trybuny z tysiącami cudacznie ubranych i wymalowanych Kapitolańczyków. W tle słychać było hymn Głodowych Igrzysk. Ludzie machali do nas i wykrzykiwali nasze imiona. Widocznie musieli wyczytać je z programu. Jak zahipnotyzowana patrzyłam przed siebie i starałam, się nie słyszeć tego wszystkiego. Jakoś uwielbiający nas i zakładający się o czas naszej śmierci fani, nie bardzo mnie pociągali i zachwycali.
     Przejechaliśmy przez cały czas i stanęliśmy na jego końcu w półkręgu. Czekaliśmy jeszcze chwilę na pozostałe dysktykt, a ja zerknęłam na moment na wielki ekran nad naszymi głowami.. Wstrzymałam oddech. Ktoś ewidentnie się palił. Tylko dlaczego nikt nie krzyczy? Nagle wszyscy zamilkli i wpatrywali się w dwie płonące postacie. Cała sala jakby momentalnie straciła głos. A potem runęła głośna, bardzo głośna fala okrzyków i oklasków. Spojrzałam ponownie na ekran i tym razem bardziej przyjrzałam się trybutom. I zrozumiałam. To nie oni płonęli tylko ich stroje. Ale jakie?! Lśniące czarne  kombinezony od kostek do samej szyi i wysokie zabudowane buty. Wszystko w ogniu. Najbardziej zdziwiło mnie to, kiedy zobaczyłam, że to rydwan Dwunastki. Odkąd pamiętam ich dyskrykt paradował w beznadziejnych, skąpych i czarnych wdziankach i czapeczce z lampkami na czole. Któregoś roku, ich trybuci zaprezentowali się kompletnie nadzy , przyprószeni czarnym proszkiem przypominającym pył węglowy. W końcu każdy dyskrykt miał pokazywać się w kostiumach kojarzącymi się z głównym przemysłem poszczególnej części Panem. U niech było to górnictwo, w Jedenastce rolnictwo, a u nas energetyka.
       Powiem szczerze, że trybuci Dwunastki wyglądali niesamowicie. Wiedziałam już ,że zostali główną atrakcją ceremonii.
      Kiedy wszystkie rydwany dojechał, na podest wszedł prezydent Snow. Tęgi i siwy mężczyzna o zimnych jak lód oczach zaczął wygłaszać jakąś przemowę o odwadze i poświęceniu. Jakim poświęceniu? Przecież zostaliśmy zmuszeniu do udziału w Głodowych Igrzyskach i nie mieliście prawa w ogóle cos powiedzieć..
 - Wesołych Głodowych Igrzysk i nich los zawsze Wam sprzyja!- zakończył prezydent z obrzydliwym uśmieszkiem i wyszedł, pożegnany wielkimi brawami.
      Konie zawróciły, a po chwili byłam z powrotem w stajni. Stella i Dinah już na nas czekały. Obie kobiety wyglądały jakby naprawdę im się podobało.
 - Byliście wspaniali, skarbeńki! Przecudowni!- piszczała Stella- Po prostu...
 - Dobra, dobra, już wiemy. Było naprawdę cudni- przerwał jej mentorka naśladując opiekunkę.- Wyszło w porządku- szepnęła jeszcze Loganowi i mnie, gdy Stella się odwróciła.
    Po chwili poprowadziła nas do wielkiej windy i wcisnęła guzik z numerem 5.
- Teraz jedziemy naszego mieszkania, w którym będziecie przebywać przez najbliższe dni- wyjaśniła mentorka.
 - Każdy dyskrykt  ma jedno piętro, pod takim samym numerem jak numer dyskrykt, w którym mieszka. Łatwo zapamiętać- dodała piskliwie Stella. Zerknęłam na nią. Uśmiechała się szeroko, co było dziwne, dlatego że jeszcze przed chwilą fukała ze złością.
Jej ekspresowe zmiany nastrojów lekko mnie przerażały.
     Gdy drzwi się otworzyły, aż dech mi zaparło. Przede mną prezentowało się kilkupokojowe, bardzo bogato zdobione mieszkanie. Po prawej stronie na niewielkim podwyższeniu, stał długi, dębowy stół zastawiony najróżniejszymi, smakowicie wyglądającymi potrawami i bulgocącymi napojami. Na środku pomieszczenie leżał mały czerwony dywan z długiego włosia, trzy skórzane kanapy, nieduży, herbaciany stolik i ogromny , kilkudziesięcio calowy telewizor na całą ścianę. Elewacja w jak to nazwałam , salonie miała kolor fioletowo- czarny co dodawało wystrojowi elegancji. Z sufitu zwisały kryształowe żyrandole i złote lampki, a na podłodze i sofach, podobnie jak w pociągu, walały się różnego rodzaju i koloru, miękkie poduszki. Wszędzie było też widać liczną roślinność, umiejscowioną w srebrnych donicach. Na ścianach i ozdobnych murkach zauważyłam masę półeczek z różnymi drobiazgami, jak małe gliniane figurki i pudełeczka z tajemniczą zawartością. W sumie, w tym pomieszczeniu, wszystkie wolne miejsca zostały wykorzystane.
 Po lewej stornie zobaczyłam czworo drzwi- zapewne pokoje Dinah'y, Stelli, Logana i mój.
      Na ziemię sprowadził mnie głośny jazgot opiekunki.
 - Piękne, prawa kochaneczki? Wiem, że tak. Tu jest tak wspaniale, cudownie, aż dech zapiera. Nasz cudny Kapitol to wszystko uczynił. Jego dobroć nie ma granic. Jest tak rewelacyjny....
- Przestań wreszcie! Tylko ten twój skrzek słuchać. Nikt nie chcę cię słuchać, a już na pewno o wspaniałomyślności Kapitolu! - przerwała jej czerwona na twarzy Dinah. Widocznie jej też flaki się skręcały jak mnie, gdy tego słuchała.
 Stella oburzona, wytrzeszczyła oczy i fuknęła ze złością. Następnie odwróciła się na pięcie i ruszyła w stronę jednych z drzwi. Gdy tylko usłyszeliśmy trzask zamykanych wrót, Dinah odetchnęła i już spokojna powiedziała:
 - Przepraszam was, ale nie mogłam słuchać tych bredni.
- Nie martw się. Ja też miałem ochotę jej przyłożyć- odparł Logan, a ja pokiwałam głową.
 - No dobrze. W takim razie idźcie do pokoi. Twój to ten na prawo, Amy- wskazała ręką ostatni drzwi- a Logan ma ten- pokazała na przedostanie pomieszczenie.
        Mój pokój niewiele się różnił od tego z pociągu. Nawet rozmieszczenie się zgadzało ,lecz zamiast kolekcji rzeźb, stał tu ogromny telewizor, podobny jak w salonie. Miałam ochotę od razu paść na wielkie łózko, ale niestety czekała mnie jeszcze ta nieszczęsna kolacja.
       Podeszłam więc do szafy i spróbowałam ją otworzyć. Nie dało się.. Nagle, koło klamki wysunął się mały, płaski ekranik. Zdziwiona dotknęłam go i odskoczyłam zaskoczona . Na wyświetlaczu pojawił się obraz jakiegoś stroju. Ostrożnie podeszłami dotknęłam go ponownie. I następny komplet. Zrozumiałam. To był ekran dotykowy.
     Nacisnęłam strzałkę na dole jeszcze raz i obraz przesunął się na następny kostium. Z tego co wyczytałam z instrukcji obsługi, która wisiała na boku ściany, trzeba było wybrać strój i najechać palcem na mały zielony guzik na dole ekranu. Wybrałam więc na chybił trafił, a po chwili miałam przed sobą poprzecierane, jeansowe szorty, luźną bluzkę z napisami i klapki kąpielowe, podobne do tych , które miała Dinah dzisiaj rano. Och, to było dopiero dzisiaj! A mnie się wydawało jakby od tamtej chwili minął co najmniej tydzień. Tyle się wydarzyło...
      Przygnębiona wyszłam z pokoju i ruszyłam do jadalni. Cały czas myślałam o domu. Nie zauważyłam nawet, że na stole pojawiła się duża, pieczona świnia, a roześmiana już Stella opowiada nam o najnowszej kolekcji mody z Kapitolu.
     Dopiero kiedy Dinah zaczęła mówić, powróciłam rzeczywistości.
 - Słuchajcie. Od jutra, prze 3 kolejne dni odbywać się będą szkolenia. Chciałbym się dowiedzieć, co potraficie?
  Popatrzyłam na Logana, a on na mnie. W jego wielkich, zielonych oczach widziałam smutek i cierpienie. Pewnie on tez myśli o Piątym Dyskrykcie. Odezwałam się pierwsza.
 - Ja nie umiem prawie nic. Potrafię trochę walczyć nożem i rozpoznaję rośliny jadalne.
 Dinah pokiwała głową.
 - To już coś. A ty Logan?
 Chłopak odezwał się po chwili.
- Umiem strzelać z łuku. I to całkiem dobrze. Nauczyłam się polować w naszym lesie, gdy miałam 10 lat.
 Zapadła cisza. Lesie. Zakazanym, dyskryktowym lesie. To znaczy, że Logan przedarł się przez siatki zabezpieczające Piatkę i polował na zwierzynę. A to dlatego, że nie miał co jeść.
 - Wiesz, że to zabronione Logan, prawda?- zapytała piskliwie Stella. Już się nie śmiała.
 Chłopak spiorunował ją wzrokiem.
 - I co z tego ? Miałem pozwolić żeby moja rodzina zginęła z głodu?!- warknął i szybko wyszedł. Nie myśląc o niczym pobiegłam za nim. Dogoniłam go, gdy wchodził do swojego pokoju.
 - Hej, chciałabym porozmawiać- zaczęłam, ale mi przerwał.
 - Amy, nie ma o czym. Daj mi spokój. Jestem zmęczony, muszę się położyć.
 - Logan jest. Proszę, tylko chwilkę.
 Spojrzał mi w oczy, które zdecydowanie za często się spotykały i powiedział.
- No dobrze. O czym chcesz pogadać?
 Odetchnęłam z ulgą. Już chciałam zacząć, gdy uświadomiłam sobie ,że nie wiem jak. I co ja mam mu powiedzieć? Że się co do niego pomyliłam? (chociaż w jednej kwestii) Że zaimponował mi swoją postawą? To była prawda, której nigdy nie chciałam nikomu ujawnić.
 - Eee... wiesz już nieważne.- zająknęłam się- Przepraszam, że zawróciłam ci głowę-chciała odejść, ale tym razem on chwycił mnie za nadgarstek i nie puszczał. Był to mocny i stanowczy uścisk, jednak tym gestem nie robił mi krzywdy.
 - Liszko, skoro zaczęłaś, to skończ- poprosił, przyciągając mnie coraz bliżej do siebie.
 Przełknęłam ślinę, której nagle zaczęło mi w ekspresowym tempie przybywać.
 - Ech, no właśnie nie zaczęłam- próbował uśmiechnąć się kpiąco, ale jego bliska obecność mocno mnie onieśmielała.
"Zobacz gdzie jesteś. Koło kogo jesteś. To twój wróg" ostrzegł mnie głosik w mojej głowie. Właśnie. Co ja tu robię? Spróbowałam się wyrwać, ale chłopak tylko przyciągnął mnie do siebie mocniej, tym samym sprawiając, że zmuszona byłam spojrzeć mu w oczy. Momentalnie w nich utonęłam . Były piękne i zielone. Przypominały mi dyskryktowe łąki. Dostrzegłam w nich dziwny błysk.
"To twój wróg", "Twój przyjaciel"  szeptały natrętne głosiki.
     Nagle Logan chwycił mnie w talii i gwałtownie przyciągnął do siebie. Ponownie spróbował się wyrwać, lecz jego uścisk był bardzo silny. Niespodziewanie moje onieśmielenie ze mnie wyparowało, a jego miejsce zajęła złość, jakiej jeszcze nigdy nie czułam. Jak on w ogóle śmie? Co on sobie wyobraża?
- Puszczaj mnie. Słyszysz?  Puść! Kim ty w ogóle jesteś, że sobie na to pozwalasz? Puszczaj! Ty...- Logan nie usłyszał kim jest bo zatkał mi usta spontanicznym pocałunkiem. Wytrzeszczyłam oczy z niedowierzeniem i odepchnęłam go na ścianę. Wymierzyłam chłopakowi siarczysty policzek i pobiegłam do swojego pokoju, nie oglądając  się za siebie i zostawiając zaskoczonego Logana.

                                   CZYTASZ = KOMENTUJESZ

27 komentarzy:

  1. Jest rozdział !! <33
    Świetny opis parady
    Końcówka- nie wiem co mogę napisać, ale mi się podobała ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki ;D od razu mówię ,że nie zrobię z tego historii miłosnej obiecuję ;3
      Pozdrawiam ;*
      Amy <3

      Usuń
  2. O jaaaa ;DDDD Dziękuję, za dedykację... :DDDD Naprawdę świetny rozdział, podobał mi się zwłaszcza opis parady i zakończenie <3 Od zawsze lubiłam Liszkę, ale sprawiłaś, że polubiłam ją jeszcze bardziej :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma sprawy ;D przecież to dzięki Tobie zostałam nominowana :) Cieszę się ;D Też lubię Liszkę ;33
      Zapraszam na następne rozdziały, które już niedługo się pojawią ^^ I pozdrawiam ;p
      Amy <3

      Usuń
  3. OMG. Znalazłam tego bloga jakiś czas temu, i powiem ci, że jesteś genialna!
    Uwielbiam Liszkę, jest taka intrygująca. Kłopot w tym, że uwielbiam teraz też Logana. A ona go tak po prostu odepchnęła! Czaję, że to nie ma być historia miłosna. Mogła uknuć jakiś podstęp czy coś... Na przykład udawać zakochaną, byli by sojusznikami, a ona by mu w nocy gardło poderżnęła. A serio to nie wiem. Ja mam chyba coś nie tak z głową. I jeszcze jak ja się rozpisuję? Ze mną jest chyba na serio jest coś nie tak o.O Piszę ten komentarz tylko i wyłącznie ze względu na to, że masz tam napisaną zasadę, że jeśli czytam to też komentuje. Nie mam pojęcia czy dotrwasz do końca tego komentarza, ale może? Któż to wie? O czym ja tu w ogóle piszę? Chyba schodzę z tematu. Em mnie tym zaraziła! Ale ty pewnie nie wiesz kto to jest Em... A po co ja się mam rozpisywać? Mówiłam już, że jesteś genialna? Z niecierpliwością czekam na następny rozdział.
    Pozdro ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo ;3 Hmm, nic nie powiem xd Nie powiem czy to jest podstęp czy nie ;p dowiesz się tego jak będziesz czytać następne rozdziały:) No to prawda, nie wiem kto to Em ^^ I jeszcze raz bardzo dziękuję ;D
      Amy <3

      Usuń
  4. Ohoho, się dzieje! ^^
    Końcówka jest genialna, wgl cały rozdział na razie podoba mi się najbardziej ze wszystkich <3
    Jak ja jestem ciekawa co dalej, kasdhahffhhf
    Życzę weny i czekam na kolejny rozdział!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że się podoba ;3 Rozdział 7 już niedługo ;)
      Amy <3

      Usuń
  5. Bloga znalazłam przed paroma minutami i powiem ci że masz talent. Fajne, ciekawe notatki. Jedno tylko takie małe ale zauważyłam, że nie często dodajesz nexty:( kiedy więc następny:)
    Pozdrawiam i czekam
    CiC ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się ,że Ci się podoba. Tak, rzeczywiście nie często dodaję, ale mam niestety teraz małe problemy, ale staram się jak najszybciej nadrobić zaległości.
      Pozdrawiam.
      Amy <3

      Usuń
  6. Czekam na kolejny rozdział :D Pozdrawiam i zaproszam do mnie :3

    http://severus-hermiona-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Zostałaś nominowana do Liebster Blog Award . Więcej informacji u mnie w zakładce o takiej nazwie.
    Pozdro ;D

    OdpowiedzUsuń
  8. Pragnę cię poinformować, że nominowałam cię do Liebsten Award. Szczegóły za chwilę na moim blogu ------> http://clovediaz.blogspot.com/2013/12/liebsten-award.html .

    Pozdrawiam,
    Clove.

    OdpowiedzUsuń
  9. https://www.facebook.com/photo.php?fbid=570177189718421&set=a.449866221749519.1073741834.442225379180270&type=1&theater

    OdpowiedzUsuń
  10. Irina Renée i Carlise
    Zmierzchem mi tu pachnieXD

    OdpowiedzUsuń
  11. Te rymy Carlisa:-D Tak,tak ja też po przeczytaniu diabelskiej wpadki zaczełam układać nienormalne rymy xD

    OdpowiedzUsuń
  12. Ponownie mówię Ci że masz talent, jest genialna. Uwielbiam i Liszkę i Logana, mam nadzieję , że może jednak ta historia będzie opowiadał chociaż trochę o tej miłości , kto by odepchnął bruneta z wielkimi , zielonymi oczami?! Ja nie wiem skąd bierzesz tak oryginalne i niesamowite pomysły.
    Twoja fanka FOREVER♥
    Julia♥
    PS Na serio pomyśl nad ich miłością [chyba ,że nie chcesz , przecież to twoja historia :) ] i tak wgl to moje ulubione rozdziały to 5 i 6 tak , jak mówiłam wszystkie są genialne , ale te dwa są po prostu idealne!

    OdpowiedzUsuń
  13. I czekam na następne rozdziały, PROSZĘ , ja bez nich umrę !!! <3
    Julia♥

    OdpowiedzUsuń
  14. Cudnie piszesz! Naprawdę! Nie mogę się doczekać następnego rozdziału! ;)
    P.S. Jeśli tylko znajdziesz chwilke to zapraszam na mojego nowego bloga : http://43glodoweigrzyska.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. Nominuję Cię do Libster Blog Award

    http://misiaczek-tysiaczek.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo ładny blog. Polecam: http://hunger-games-igrzyska.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  18. Igrzyska Śmierci - forum fanów trylogii - dołącz do nas!
    Jeśli przykrzy wam się samotne oczekiwanie na premierę kolejnych części filmu to zapraszamy was serdecznie na nasze forum: igrzyskasmiercitrylogia.fora. pl (bez spacji przed pl) gdzie możecie dzielić się waszymi emocjami z innymi użytkownikami oraz uczestniczyć w dyskusjach na każdy temat, razem przeżyjemy ten czas o wiele milej! ;))
    Nasze forum ma już prawie 3 lata, ale cały czas prężnie się rozwija, codziennie pojawia się wiele nowych postów i wątków. Będzie nam niezmiernie miło jeśli zechcesz do nas dołączyć, bo wiadomo, że im nas więcej tym weselej! :)
    Nie daj się prosić!

    OdpowiedzUsuń
  19. Cudowny, właśnie przeczytałam;)
    Ale kończyć w takim momencie?
    :'(
    haha, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  20. http://finnickianne.blogspot.com/ ja mam o Finnicku. Może nie piszę tak pięknie, ale to wymaga czasu. Potrzebuję wiernych komentatorów, żeby mi pomogli :)

    OdpowiedzUsuń
  21. SUPER !!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy